niedziela, 14 sierpnia 2011

Rozdział 6

Dzisiaj 2 rozdziały ^^ Teraz chyba tak je będę dodawać. W piątek lub w weekend, oczywiście 2 standardowo postaram się dodawać. Rozumiecie... szkoła. Mam tylko prośbę. Jeżeli to czytacie, to proszę, napiszcie komentarz. To mało kosztuje, a mnie pokazuje, że jednak ktoś te moje bazgrołki czyta i mam radość, że się podoba lub nie. Pomyślcie w ten sposób - gdybyście mieli własnego bloga, to czy nie byłoby wam miło, gdyby pod notką pojawił się pokrzepiający tekst, lub nawet krytykujący, żeby coś poprawić? Zastanówcie się.. a teraz nie mendzę już ;) Miłego czytania ;)


Kilka tygodni później Paul niechcący usłyszał rozmowę rodziców.
- John. Trzeba uważać. Nigdy nie wiadomo, kiedy to się stanie. – głos jego matki drżał niesamowicie.
- Minął rok, może zapomnieli?
- Gdyby tylko udało się ustalić, kto posiada drugi medalion. – zatroskana Elizabeth skuliła się w sobie. Jeżeli chłopiec odrobinę wychylił się zza drzwi, zauważyłby jak bardzo ma skupioną twarz i zaciśnięte z niemocy wargi.
W końcu lekko wynurzył się ze swojej, bądź co bądź, kryjówki i za zdziwieniem wpatrywał się w rodziców, którzy w końcu go zauważyli.
- Mamo, o jakim medalionie mówisz?
Dorośli wymienili niepewne spojrzenia.
- To nic takiego, naprawdę. – tłumaczyła się niezdarnie kobieta. – Nie powinieneś sobie tym zaprzątać głowy, bo...
- Nie kochanie – zaoponował z ciężkim sercem jej mąż. – On musi się wreszcie o tym dowiedzieć.
Szesnastolatek usiadł naprzeciwko ich, w dużym, obitym czarną skórą, fotelu.
- O czym?
Jeszcze przez kilka minut panowała grobowa cisza, którą przerwał ojciec Paula, głaszcząc swą małżonkę uspokajająco, dając jej do zrozumienia, że zwlekaniem nic nie osiągnie.
- Dobrze – poddała się. – Dawno temu, gdy światem panował jeszcze bóg Słońca Ra, na ziemi prym wiodły duże Ptaki. Ich przywódcą był Fenix – Fog Re. On miał on dwóch synów – Ice Re oraz Fi Re. Ten pierwszy był zły o to, że ojciec poświęca mu mało czasu. Ich matka, najpiękniejsza z muz, wiedziała, do czego jest zdolny jej starszy syn, dlatego dała błogosławieństwo i ochronę na młodszego. Kochała ich po równo, lecz to Fi Re opiekował się nią. Gdy umarł For Re, rządy miał objąć najstarszy. Ice Re mógł wreszcie robić to, co chciał. Na ziemi zapanował Chaos, jednak był jeden zakątek, gdzie panował Spokój i Harmonia. Tam mieszkał najmłodszy syn ze swą matką. Ice Re nie mógł się z tym pogodzić. Wysyłał wojska, żeby zlikwidować brata, lecz nie udawało mu się zwyciężyć. Postanowił sam dotrzeć i osobiście rozprawić się z przeszkadzającym mu bratem. – kobieta przerwała, by nabrać tchu, po czym mówiła dalej. – Podczas walki Ice Re zabił swą matkę. Ri Re nie mogąc się z tym pogodzić, zaatakował brata. Tamten również oddał cios. Zginęli w tym samym momencie. Oplotła ich mgła, a świat się odrodził. Jednakże – powiedziała po chwili pani Callan, widząc pytające spojrzenie syna. – moc najstarszego synów była ogromna i gdy konał, poczynił odpowiedni czar, który mówił o powtórnym życiu obojga braci. Do tej pory nie było wiadomo, o kogo chodzi. Specjaliści zbadali, że dziecko, jeden z braci, ma urodzić się, w Shelford. Od 20 lat obserwowali każdego narodzonego noworodka. Na początku nikt nie wierzył w tą bajeczkę, ale gdy zaczęły wypełniać się katastrofy, idealnie pasujące do tych, sprzed wielu tysięcy lat, zaczęto panikować i poszukiwać dziecka zagłady. Piętnaście lat temu odnaleziono śliczne maleństwo, które w chwili urodzenia, miało na sobie medalik w kształcie Fenixa, a Feniga tyłu napis: „Jam jest Fi Re”. Naukowcy i ludność, wiedzieli, że muszą go bronić przed swoim złym bratem. Co do Ice Re, nie wiadomo gdzie on jest. Tym dzieckiem z medalikiem jesteś Ty, Paul. – zakończyła matka, z wymuszonym uśmiechem.
- Ja? – chłopiec aż krzyknął z wrażenia.
Rodzice pokiwali zgodnie głowami.
Nagle szesnastolatek przypomniał sobie o czymś.
- Mamo? Czy ten drugi medalik powinien być niebieski?
- Tak. – zaniepokoiła się i zmarszczyła brwi. – Skąd wiesz?
- Taki ma Sammy, więc pomyślałem, że…mamo?
Elizabeth zbladła momentalnie.
- Jak to możliwe! – wstała gwałtownie z sofy. - Masz się do niego nie zbliżać! Trzeba Cię ukryć! – biegała po salonie od drzwi, do okna, zaglądając przez firankę, czy przypadkiem Wodo nie jest gdzieś w pobliżu.
- Kochanie, uspokój się. – jej mąż podszedł do niej, tulą do siebie. – Nie powiedziałaś mu o Tommim.
- Tommy? Jak to? – zdziwił się chłopak.
- On ma Cię bronić – wiedziała, że to, co teraz powie zaważy o tym, że będzie ją nienawidził za to, że go oddaliła od kogoś, na kim mu zależało – Nie chciałam, żeby to wszystko się zaczęło. Nie wiedziałam, kim jest drugi Fenix, a bałam się, że przez Fergusona, znajdzie Cię, bo… – wielka łza spłynęła jej po policzku.
- Fi Re kochał innego Fenixa, Sun Re, który był mu całkowicie oddany. Jego brat to zauważył i uwięził go w dniu śmierci Fi Re. Gdy udało mu się uwolnić, było już za późno. – dokończył za żonę. – Nie chcieliśmy, aby coś Ci się stało, dlatego podjęliśmy decyzję, abyś przestał się spotykać z Tommim, bo to on był… Sun Re.
- Czy jego koledzy z zespołu wiedzą? – łamiący się głos młodego Callana, wywoływał już cichy szloch, a piętrzące się emocje bólu, zawiedzenia i wściekłości, zaczęły się kumulować.
- Tak. Oni też mieli w tym daleki udział. – zapewniła, spuszczając wzrok.
Paul zacisnął wargi i spojrzał na rodziców ze złością. W jego oczach można było dostrzec błyskawice, ciskające to na ojca, to na matkę.
- Musze się spotkać z Tommim – rzucił sucho.
- Dobrze synku – Elizabeth wiedziała, że popełniła błąd i teraz nie ma zamiaru go pogłębiać. Miała tylko nadzieję, że gdy jej syn będzie szedł na spotkanie nic się nie stanie.
Chłopiec ubrał się cieplej i wyszedł. Włożył ręce do kieszeni. W jednej z nich wyczuł jakiś papier. Wyciągnął go i ujrzał kolorowy bilet.
- Koncert…koncert…co z tego? – jego uwagę przykuł skład zespołu. – Może nie hipisi, ale na pewno mają coś innego w głowie zamiast mózgu. Głupotę! – warknął do siebie.
Czasami wzorowe oceny na coś się przydadzą. Przynajmniej wiedział, gdzie może spotkać Tommiego. Uśmiechnął się do siebie lekko. Zapowiadał się ostry kawałek muzyki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz